Posty

Co mnie osobiście zaskoczyło #1

Obraz
Zawsze kiedy gdzieś wyjeżdżamy, mimowolnie szukamy różnic i podobieństw do naszego kraju. Jedni są bardziej tolerancyjni, inni mniej, ale wszyscy się zgodzą, że każde niuanse są dość ciekawe.
Od kiedy miałam 9 lat podróżowałam, co najmniej raz w roku, odwiedzić moją siostrę na Wyspy Kanaryjskie, gdzie wyprowadziła się w 1999 roku. Od małego stykałam się z innymi kulturami i przez to stałam się trochę bardziej otwarta na różne rzeczy. Nigdy nie zapomnę, kiedy poszłam do kościoła z moją siostrą i czarnoskóry podał mi rękę w czasie "pokój Wam wszystkim". Przez dobrą chwilę patrzyłam się na jego "inną" dłoń aż w końcu się rozpłakałam. Miałam wtedy 9 lat i nigdy wcześniej nie widziałam na żywo człowieka o innym kolorze skóry, więc moja reakcja chyba nie była przesadzona, tym bardziej, że w jakiś sposób chciał mnie dotknąć. I mój argument "bo u nas takich nie ma" pewnie by wygrał.
Nie chce się tutaj rozwodzić na takimi różnicami czy podobieństwami, ale pokazać…

Wakacyjnie

Obraz
Moje życie w Anglii jest jakieś dziwne. Niby nic się nie dzieje, a co chwilę coś. Ale od początku.

Pierwszy tydzień tutaj był jakiś taki zwariowany. Była ze mną poprzednia au-pair, dziewczyna ze Słowenii. Przesympatyczna, ale też trochę zwariowana. Jako, że była na tyle uprzejma, żeby pomóc mi w wyborze prezentów dla dzieci i hostów, to przywiozłam jej też kilka słodkości z Polski. W każdym razie, w czasie pierwszego tygodnia pokazała mi wszystko, nawet zapoznała mnie z innymi au pairkami w okolicy i zabrała do teatru. Jej zwariowanie polegało na tym, że pojechałyśmy do Londynu na gapę. Nigdy w życiu nie pojechałam bez biletu, a już na pewno nie odważyłabym się tego zrobić w obcym kraju w moim pierwszym tygodniu pobytu. Otóż kasy były zamknięte, a w biletomacie można płacić tylko kartą, której ona nie miała w ogóle a ja jeszcze. No to weszłyśmy do pociągu bez biletu. Generalnie szanse, że ktoś sprawdzi bilet w czasie jazdy są bardzo małe, mi się to jeszcze nie przytrafiło, ale problem…

Poszukiwania rodziny

Zacznę od tego, że odłożyłam wyjazd do Stanów, bo mój tata ciężko zachorował. Nie chciałam zostawiać rodziny tak daleko, bez możliwości przyjazdu, jeśli cokolwiek by się działo. Potem mojemu tacie się poprawiło i nie bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Skończyłam staż w zawodzie, co było totalną porażką. Chciałam wyjechać do Stanów wraz z początkiem roku 2017, ale moja przyjaciółka brała w kwietniu ślub, a nie chciałam tego ominąć, tak właśnie zrodził się pomysł Europy na początku, a potem Anglii.

Nie zdecydowałam się na agencję, bo kraje UE są dość zbliżone prawnie i kulturowo do Polski, więc nie chciałam wyrzucać pieniędzy w błoto. Stworzyłam profil na aupairworld.com i poszło. Na początku szukałam czegoś w Hiszpanii, ale jest tam jeden problem, który mnie drażni, otóż rodzice myślą, że jestem nauczycielką języka angielskiego, nie patrząc na to, że ja też chciałabym poćwiczyć mój hiszpański. Po przejrzeniu wielu ofert, prawie w każdej z nich widniała uwaga o nauce dzieci angiel…

O wszystkim słów kilka

Obraz
Witajcie!

Jestem beznadziejną blogerką. Obiecuję samej sobie systematyczność, a potem nic z tego nie wychodzi. Tym razem, to nie była moja wina. Nie miałam komputera, a pisanie na telefonie nie należy do najbardziej komfortowych warunków. W każdym razie, chciałabym podsumować mój pobyt w UK, bo za 10 dni stukną mi 3 miesiące (wiem, że hasło "kiedy to minęło" jest trochę oklepane, ale hellooo kiedy to minęło?!).

Po pierwsze nie pochwaliłam się jeszcze moim pokojem. Jest spory. Mam dwuosobowe łóżko, garderobę i łazienkę tylko dla siebie. Wiem, że niektórzy pewnie stwierdzą "przecież to podstawa", cóż dla mnie to nie jest podstawa, po historiach jakie czytałam w internecie na temat warunków bytowych niektórych au pair. Czasami jestem trochę przytłoczona moją przestrzenią, bo nigdy nie miałam takiego dużego pokoju. Na początku nawet chciałam poprosić o zamianę na mniejszy (mamy chyba 6 sypialni w domu, więc mogę wybierać), ale z czasem się przyzwyczaiłam.
Żeby nie być …

Pierwsze wrażenia

Witajcie!
Dotarłam, cała i zdrowa. Miałam dość późno lot, bo o 22.10 w sobotę z Gdańska do London Stansted. Niestety jak to czasami bywa, podróż była opóźniona, więc dotarłam do Anglii po północy. W każdym razie, moja host rodzinka była na tyle miła, że opłaciła mi taksówkę z lotniska do domu (btw. muszę zapytać ile kosztowała, bo ta informacja może sie przydać). W domu byłam po 1 w nocy, przywitała mnie hostka, pokazała mi na szybko podstawowe rzeczy i tyle. W niedzielę (wczoraj) spałam do 11, a host rodzinka wyszła na badmintona a potem lunch do rodziny, więc dziewczynki poznałam dopiero popołudniu. Są urocze. Młodsza jest taką przylepą, co chwilę podchodzi, tuli się, trzyma za rękę. Starsza jest trochę bardziej zdystansowana, ale mam nadzieję, że szybko przebiję sie przez mur.
Prezenty sie podobały, mam wrażenie, ze Mieszanka Wedlowska zrobiła furorę. I hostka była zadowolona z miodu, także z tym trafiłam.
Dom jest przeogromny. Ma trzy poziomy, sześć sypialni i cztery łazienki. T…

Zakupowe, stresowe, Oscarowe szaleństwo

Obraz
Witajcie!

Już dziś wieczorem będę na lotnisku, oczekując na start samolotu. Tymczasem w tygodniu ogarnęło mnie zakupowe, przedwyjazdowe szaleństwo.

Po pierwsze prezenty dla host rodziny. Zajęło mi trochę wymyślenie tego, co mogłabym im sprezentować, ale byłam taką szczęściarą, że mam kontakt z obecną au pair i mam informacje z pierwszej ręki co może ich ucieszyć.
Tak więc, dla host rodziców wybrałam książkę Made in Polska, zawierającą elementy, które stworzyli Polacy i z których jesteśmy znani, od Solidarności po koronkę z Koniakowa. Bardzo ciekawa, o wielu rzeczach nie miałam pojęcia, więc sama się czegoś dowiedziałam. Oczywiście jest napisana w języku angielskim. Do tego 100ml wódki żołądkowej gorzkiej, która również jest zawarta w książce, więc mogą spróbować tego, o czym czytają. Obowiązkową pozycją jest ptasie mleczko i śliwki nałęczowskie. Dodatkowo słoiczek miodu, zrobionego własnoręcznie przez mojej mamy znajomą (no może nie przez nią, a przez pszczoły, ale wieci…

Przygotowania do wyjazdu

Obraz
Witajcie!

Ja już po moich wojażach. Na Wyspah Kanaryjskich spędziłam aż miesiąc i 10 dni (matko, jak to szybko zleciało), a potem zwiedzałam Dublin. Jak na razie Irlandia jest dla mnie genialna i na pewno tam wrócę.


Tymczasem, będąc u siostry kupiłam bilet do Anglii. Wyjeżdżam już 18 lutego. Jestem trochę przerażona. Jeszcze nie zamknęłam tutaj wszystkich spraw, a już za chwilę trzeba wybywać. Ale bilety kupione i nie ma odwrotu.
Rodzinka cały czas trzymuje ze mną kontakt. Pytają jak przygotowania do wyjazdu, czy myślałam już o takich technicznych sprawach, jak karta SIM angielska i takie sprawy. Zaproponowali, że podarują mi opłacony numer i telefon, na czas mojego pobytu, co uważam za bardzo miłe. Za telefon podziękowałam, bo mam DUAL SIM w swoim, ale kartę chętnie przyjmę. Poinformowali mnie również, że wyślą taksówkę na lotnisko, żebym miała jak do nich dotrzeć.

Oni (jak na razie) są tacy przesłodzcy, że aż boję się, że ich zawiodę. Jestem tylko zwykłą dziewczyną, która ma jakiś t…